„Nie ma jak u mamy cichy kąt, ciepły piec” – pisał Wojciech Młynarski. Wyjątkową Mamą marianek jest Maryja. To właśnie przy Niej chcemy gromadzić się jako wspólnota. To przy Jej Niepokalanym Sercu jest nam dobrze. Tam, gdzie mama, tam jest rodzina, dlatego wraz z ks. Proboszczem zaprosiłyśmy naszych najbliższych w niedzielę, 7 grudnia do domu katechetycznego, aby wspólnie radować się z patronalnej uroczystości Dzieci Maryi. Ciepło, rodzinnie, wesoło, wzruszająco, swojsko – tak właśnie było. Jeszcze długo będziemy przeglądać zdjęcia z tego wyjątkowego spotkania, które odbyło się pod hasłem „Nie ma jak u Mamy”.
Długo przygotowywaliśmy się do tej niedzieli. Do rodziców trafiły zaproszenia, a wszyscy zaangażowani w występy pilnie stawiali się na próbach i ćwiczyli w domach, aby wypaść jak najlepiej. W sobotę wieczorem posprzątaliśmy i przystroiliśmy salkę, na stołach pojawiły się obrusy i adwentowe dekoracje. W domach marianek trwało wielkie pieczenie. Powstawały pyszne ciasta, cynamonki, muffinki i inne pyszności. W niedzielę na pokład trafiły już wszystkie ręce. Nie jest łatwo przygotować imprezę na prawie setkę ludzi! Z radością witaliśmy kolejnych gości na czele z naszymi drogimi Siostrami Elżbietankami. Zrobiło się też bardzo elegancko – motywem przewodnim stroju marianek był błysk, a więc wszelkie brokaty i cekiny błyszczały jak szalone. Z kolei tatusiowie dziewcząt ubrani byli w białe koszule (prawie wszyscy) i muchy, ale nie bez powodu. Mieli bowiem zatańczyć ze swoimi córkami. Wszyscy nie mogli się doczekać tej chwili, ale też byli bardzo zestresowani, dlatego rozpoczęliśmy inscenizacją wiersza Juliana Tuwima „Lokomotywa”, aby nieco rozluźnić atmosferę. Wystąpiły w niej marianki z rodzicami. Parafianie będą mogli zobaczyć ten występ podczas festynu. Wszystkie wagony namalowała i wycięła mama jednej z dziewcząt – Magda Dzięcioł, której jeszcze raz dziękujemy i gratulujemy ogromnego talentu plastycznego. Aktorzy zostali nagrodzeni zasłużonymi brawami. I wreszcie nadszedł najbardziej emocjonujący moment wieczoru – taniec córek z tatusiami. Każda para została przedstawiona i powitana owacjami. Już po pierwszych dźwiękach piosenki „Kiedy jesteś tu” z bajki „Zaplątani” trudno było powstrzymać łzy. Siła tego tańca nie tkwiła w synchronizacji czy krokach, ale w czymś zupełnie innym, niewidocznym dla oczu – ojcowskiej miłości, wspólnie spędzonym czasie, relacji z tatą. Kiedy skończyli biliśmy brawa na stojąco. Ks. Proboszcz krzyknął „Bis!” i wszystkim spodobał się ten pomysł. Zatańczyli więc drugi raz. Mamy umówiły się wcześniej i podniosły kartki z notami „10” jak w słynnym Tańcu z gwiazdami. Ale do tego telewizyjnego show nawiązała też niespodzianka. Wiedział o niej tylko ks. Proboszcz, mój Szef, jego córka i koleżanka z pracy. Nie puściliśmy pary z ust. Znalazłam kontakt do p. Iwony Pavlović, która nagrała dla nas filmik z oceną tatusiowego tańca. Podnosząc notę „10” powiedziała „Czarna Mamba nie jest wcale taka zła”. Niespodzianka trafiona w dziesiątkę, na sali zapanowała euforia. Oczywiście chcieliśmy się odwdzięczyć Pani Iwonie, dlatego my też nagraliśmy filmik z podziękowaniami tatusiów i pozdrowieniami od całej wesołej ferajny. Pani Iwono, dziękujemy! Radość dzieci i dorosłych była bezcenna.
Następnie moje kochane dziewczęta postawiły dla mnie krzesło i wyświetliły mi film nagrany w tajemnicy z życzeniami urodzinowymi od każdej z nich. Każde Wasze słowo zapadło mi w serce i jest dla mnie motywacją do działania. Popłynęło wiele łez wzruszenia… Potem każda z nich wręczyła mi różę, które razem utworzyły piękny bukiet. To trochę tak jak z nami. Kiedy jesteśmy razem tworzymy piękną wspólnotę. Nie zabrakło też radosnego „Sto lat” – tego dnia obchodziły urodziny Zosia Lepich i jej mama Kasia. Zosia powiedziała potem, że były to najlepsze urodziny w jej życiu.
Kolejnym punktem programu było wręczenie upominków najbardziej wyróżniającym się mariankom, ale dzięki hojności ks. Proboszcza każda dziewczyna wyszła z prezentem. Podsumowanie całego roku miałyśmy na zbiórce, w swoim gronie. Powiedziałyśmy sobie co było dobre, co jest do poprawy i nad czym musimy jako wspólnota pracować. Teraz był czas na nagrody i podziękowania. Na całym spotkaniu chyba najczęściej wypowiadanym słowem było „dziękuję”, bo to dla nas taki dzień dziękczynienia. W imieniu wszystkich rodziców Artur Ochryniuk podziękował ks. Proboszczowi za to co robi dla naszej wspólnoty. A my z ks. Proboszczem dziękowaliśmy rodzicom, bo bez nich nie byłoby Marianek, i dziewczętom, bo są żywymi kwiatami tej parafii.
W międzyczasie pięciu tatusiów szykowało się w kuluarach do jeszcze jednego występu – niespodzianki. Nie zdradzili się nawet swoim żonom. Cóż powiedzieć, zrobili furorę. Wystąpili w skeczu kabaretowym pt. „Basen”. To trzeba po prostu zobaczyć! Wszyscy będą mieć tę okazję na festynie. Brzuchy bolały nas ze śmiechu. Na koniec, tradycyjnie, wyświetliliśmy pokaz zdjęć z minionego roku. Marianki zawsze najbardziej na to czekają i cieszą się, kiedy zobaczą jakąś zabawną fotografię, a takich nie brakuje.
Dziękujemy Panu Bogu, że dał nam tak fantastycznych ludzi – Księdza, nasze Siostry, rodziców marianek i dziewczęta. Szczególne podziękowania w tym roku należą się gwiazdom wieczoru czyli tatusiom za Wasz trud, niesamowity dystans do siebie, wszelką pomoc i ogrom radości. Dziękujemy, że podeszliście poważnie do wszystkich występów, wychodziliście ze swoimi inicjatywami i pokazaliście przede wszystkim Waszym dzieciom, że Wam zależy. Pięknie patrzy się na przedstawienie, w którym rodzice występują ramię w ramię z dziećmi.
Mogłabym pisać o Was wszystkich w nieskończoność. Dziękuję, że jesteście, wszyscy, od najmłodszej Milenki po najstarszą babcię.
Karolina