„Są takie święta, na nie się czeka, Bóg wtedy rodzi się w sercu człowieka” – śpiewamy w pięknej pastorałce. Boże Narodzenie poprzedza wieczór wigilijny. W każdym domu inny, z odmiennymi zwyczajami i rodzinnymi tradycjami. Po Wigilii spędzonej w gronie najbliższych lub samotnie ze łzą w oku zebraliśmy się przy parafialnym ołtarzu, który jednoczy nas jak rodzinę. Tutaj, w obecności żywego Boga i wielu Parafian, nikt nie jest już sam. O godz. 23.30 młodzieżowa grupa teatralna przedstawiła spektakl bożonarodzeniowy. Kończący się Rok Jubileuszowy przeżywaliśmy pod hasłem „Pielgrzymi nadziei”, dlatego motywem przewodnim scenariusza była właśnie nadzieja, która nigdy nie gaśnie. Chciałabym pochwalić młodzież za spektakl, ponieważ zagrali bardzo ładnie, dużo lepiej niż na próbach. Gratulujemy. Na koniec młodzi podzielili się opłatkiem z wiernymi, bardzo licznie zgromadzonymi w naszym miechowickim Betlejem.

O godz. 24.00 po 12 uderzeniach gongu w świątyni rozległ się płacz dziecka. Służba liturgiczna, Dzieci Maryi, Nadzwyczajny Szafarz Komunii św., górnicy i nasi Kapłani w całkowitej ciemności weszli w procesji głównymi drzwiami kościoła. Kiedy ks. Proboszcz wkładał figurkę Pana Jezusa do żłóbka, cały kościół opromienił się blaskiem tysięcy światełek. Tegoroczna szopka została przygotowana jako tryptyk. Część główna ze Świętą Rodziną w prezbiterium i dwie części przy ołtarzach bocznych. Wyrazy uznania i podziękowania składamy na ręce Panów, którzy budowali szopkę według projektu i przy pomocy ks. Proboszcza. Dziękujemy, że możemy podziwiać wspaniałe efekty Waszej pracy, a Księdzu gratulujemy pomysłu. Zachęcamy do obejrzenia zdjęć szopki na naszej stronie internetowej i do dzielenia się nimi z rodziną i znajomymi z innych części Polski. Mamy się czym chwalić. Podczas śpiewu „Chwała na wysokości Bogu” w kościele zaświeciły już wszystkie możliwe światła, a na wieży rozległy się dzwony obwieszczające światu, że Bóg stał się człowiekiem.

Podczas kazania ks. Proboszcz przypomniał nam, że Pan Jezus przyszedł do każdego, dosłownie, każdego człowieka, bo On nie skreśla nikogo. Mówił: „Ta mała Dziecina wciąż na nowo daje nam nadzieję i pokazuje nieskończone miłosierdzie Boże, bo Jezus przychodzi do wszystkich, bez wyjątku. On przychodzi do świętych i świętobliwych, do pobożnych, którzy są w każdą niedzielę, a nawet codziennie na Mszy Św., na nabożeństwach, którzy żyją życiem Kościoła i do tych, którzy tylko uczęszczają. Do tych, którzy czuwali, przygotowywali się, robili dobre postanowienia i do tych, którym znowu, kolejny raz nic albo niewiele wyszło, którzy po raz kolejny nie zrozumieli czym jest Adwent. Przychodzi do tych co są blisko, ale i do tych co są daleko, do niewierzących, do niedowierzających, do obojętnych, do rozwiedzionych, do par żyjących w związkach niesakramentalnych, do alkoholików – tych anonimowych i tych, których każdy zna, do tych, którzy może teraz już nie wiedzą o Bożym świecie, którzy leżą już nieprzytomni pod klatką schodową. Przychodzi do nieuczciwych i uczciwych. Umęczonych chorobą, cierpieniami, starością, problemami. Do tych, których ogarniają ciemności życia. Do tych co zawiedli, zdradzili, co nie potrafią się podnieść z grzechu. Przychodzi do Ciebie i do mnie, i nikogo, dokładnie nikogo nie skreśla. Przychodzi, ale nie mówi, że wszystko jest dobrze, że nic się nie stało, nie aprobuje ludzkiego grzechu. Nie! Nie zgadza się na grzech, ale też nikogo nie skreśla. Jest bardzo cierpliwy.”

Pasterkę zakończyliśmy tradycyjnym odśpiewaniem kolędy „Cicha noc”, a muzycy z orkiestry zagrali utwór „Carol of the Bells”. Nie wyobrażamy sobie też świąt bez naszego chóru parafialnego i ich kolędowania – nie zawiedli i tym razem. Cieszymy się także z obecności p. Jacka Siemka, którego muzyka płynąca ze skrzypiec porusza najgłębsze struny serca. Ołtarz był wypełniony żywymi kwiatami – mariankami i ministrantami. Niemałym zaskoczeniem dla wspólnoty Dzieci Maryi była obecność dwóch 7-letnich marianek. Julka Kozieł i Oliwka Leśniewska były bardzo podekscytowane, bo to ich pierwsza Pasterka w życiu. Radość takich dzieci w oczach – bezcenna.

Drugiego dnia świąt, ok. godz. 15.00, doszła do nas smutna wiadomość z miechowickiego klasztoru o śmierci 97-letniej s. M. Flawii. Wiara jednak skłania nas do refleksji, że s. Flawia wróciła do domu, do którego pielgrzymowała całe życie. Jak zauważyła Przełożona, s. Zofia, tego dnia refren psalmu brzmiał „W ręce Twe, Panie, składam ducha mego”. Stał się on udziałem s. Flawii. Dziękujemy dobremu Bogu za długie i piękne życie śp. s. Flawii, jej powołanie oraz przykład wierności do końca. Była to Siostra w bardzo sędziwym wieku, schorowana, ale do końca pogodna, przyjmująca z ręki Boga wszystko, bez zastrzeżeń.

              Obyśmy każdego roku potrafili na nowo zachwycać się nieograniczonym Bożym miłosierdziem i miłością Boga do nas nakazującą Mu opuścić piękne niebo i narodzić się na ziemi, aby później oddać swoje życie za nasze grzechy.

Karolina

Zapraszamy do galerii zdjęć z Pasterki

Zachęcamy także do obejrzenia zdjęć naszej szopki

A tutaj znajdziecie zdjęcia ze spektaklu bożonarodzeniowego