DARMOWE PÓŁKOLONIE PARAFIALNE - ZNOWU UDAŁO NAM SIĘ TO ZROBIĆ!
Ostatni dzwonek roku szkolno-katechetycznego 2024/2025 zabrzmiał 27 czerwca. I choć świadectwa szkolne, a raczej oceny na nich widniejące, jednych usatysfakcjonowały, innych zasmuciły, bo uświadomili sobie, że stać ich na więcej, to wakacje cieszą już każdego ucznia, bez wyjątku. Pierwszy tydzień dwumiesięcznej przerwy w nauce dzieci naszej parafii spędzają na półkoloniach. Zosia Lepich powiedziała, że „były to najlepsze półkolonie” na jakich była. Takie słowa cieszą i udowadniają, że warto się starać cały rok, aby zebrać niezbędne fundusze.
Rozpoczęliśmy poniedziałkowym wyjazdem do Multikina na film familijny „Jak wytresować smoka”. Dzieci z ciekawością śledziliły fabułę, „kiedy na wyspie Berk zarówno Wikingom, jak i smokom zagrażało starożytne niebezpieczeństwo, przyjaźń między pomysłowym Czkawką i smokiem Szczerbatkiem, stała się kluczem do wspólnej przyszłości dla obu gatunków. Razem musieli podążać delikatną ścieżką w kierunku pokoju, wznosząc się poza granice swoich światów i na nowo definiując, co to znaczy być bohaterem i przywódcą” (https://www.filmweb.pl/film/Jak+wytresować+smoka-2025-10030278/descs). Nie zawiedli się ci, którzy liczyli na szczęśliwe zakończenie.
Wtorek spędziliśmy w Śląskim Ogrodzie Botanicznym w Radzionkowie. Najpierw uczestnicy półkolonii wzięli udział w warsztatach. Młodsza grupa udała się na „Opowieści o dobrych wilkach”, gdzie poznała podstawy zachowania i ekologii wilków. Dzieci dowiedziały się jak funkcjonuje wilcza rodzina, nauczyły się rozpoznawać wilcze tropy i poznały wpływ wilków na działanie całego lasu. Wspólnie z Panią prowadzącą zastanawiały się, ile zostało z wilka w dzisiejszych psach i czy wilki naprawdę wyją do księżyca. Na koniec dzieci rozprawiły się z najpopularniejszymi mitami, w tym tymi o samcach alfa i walkach o dominację. Zajęcia przerywane były angażującymi aktywnościami artystycznymi (wykonanie gipsowego odlewu wilczej łapy) i obserwacją wilczej sierści pod mikroskopem. Ponieważ pogoda sprzyjała, prowadząca zaprosiła uczestników do wspólnych poszukiwań wilka na terenie Ogrodu Botanicznego. Mieliśmy zatem przyjemność odbycia spaceru po malowniczych dróżkach, skryci przed piekącym słońcem pod dobroczynnymi koronami drzew. Po jakimś czasie wilk został odnaleziony, a na dzieci czekały pieczątki, którymi chętnie się „wytatuowały”.
W tym samym czasie starsza grupa poznawała najbardziej kolorową i ciekawą stronę chemii na zajęciach w laboratorium. Uczestnicy samodzielnie wykonywali doświadczenia chemiczne, a uzupełnieniem były pokazy zademonstrowane przez prowadzącą. Nad wszystkim czuwała swoim bacznym okiem sama Maria Skłodowska-Curie, pod której portretem wiszącym na ścianie umieszczono napis „Dej pozor, Maria filuje!”. Zwieńczeniem naszej wizyty w Śląskim Ogrodzie Botanicznym była beztroska zabawa na tamtejszym placu zabaw.
W środę wszystkie śpiochy przyszły zaspane, ponieważ wyruszyliśmy dosyć wcześnie, tym razem do Krakowa Łagiewnik. Wyjazd ten był związany z trwającym Rokiem Jubileuszowym. Zamysłem ks. Proboszcza było nawiedzenie kościoła jubileuszowego i zyskanie odpustu zupełnego. Po dotarciu na miejsce rozpoczęliśmy zwiedzanie bardzo ciekawego Muzeum św. Jana Pawła II. Mnie osobiście najbardziej poruszył odlew dłoni Ojca św. – drobnej, pomarszczonej, szczupłej. Pamiętamy wszyscy, że podnosił ją nieskończenie wiele razy błogosławiąc ludowi Bożemu i kreśląc znak krzyża na milionach głów. Należy wspomnieć, że Pan przewodnik opowiadał o Papieżu Polaku niezwykle interesująco i potrafił skupić na sobie uwagę dzieci, co wcale nie jest takie proste tym bardziej, że one nie pamiętają już Jana Pawła II i mają do niego inne podejście niż my, którzy wspominamy jego pontyfikat. Dlatego trzeba pielęgnować pamięć o największym Polaku i przekazywać ją kolejnym pokoleniom.
Następnie przeszliśmy do majestatycznego Sanktuarium, w którym dzieci z zapartym tchem wysłuchały historii o zamachu na św. Jana Pawła II. Adaś stwierdził potem, że była to najciekawsza opowieść. W dolnym kościele zapadł mi w serce widok naszych marianek, które klęcząc przy płycie z pierwszego watykańskiego grobu Papieża, dotykały jego relikwii szepcząc swoje dziecięce modlitwy.
Będąc w krakowskich Łagiewnikach nie sposób pominąć Sanktuarium Bożego Miłosierdzia i grobu św. s. Faustyny. Dotarliśmy tam spacerkiem pośród pięknie zadbanej zieleni. U wejścia do kaplicy obrazu Jezusa Miłosiernego zatrzymał nas Pan ze straży, z którym ustaliliśmy jak wejdzie nasza grupa, by nie przeszkadzać nikomu w adoracji Najświętszego Sakramentu. Podczas rozmowy padły z jego ust słowa, że „dzieci i tak nie znają Koronki do Bożego Miłosierdzia”, na co odpowiedzieliśmy oburzeni, że codziennie przed rozpoczęciem półkolonii odmawiamy tę właśnie modlitwę. Pan strażnik zdziwił się pozytywnie. Po wejściu do kaplicy najpierw wszyscy ucałowaliśmy relikwie św. s. Faustyny, a potem chwilę modliliśmy się w ciszy. Następnie przeszliśmy do bazyliki, gdzie już czekała na nas s. Agnes ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, która zaprosiła nas do dolnego kościoła, do kaplicy słowackiej, aby opowiedzieć o s. Faustynie i przede wszystkim o Bożym Miłosierdziu. Pomodliliśmy się jeszcze, zrobiliśmy wspólne pamiątkowe zdjęcie i udaliśmy się do autokaru, żeby wrócić do domu. Upał sprawił, że po powrocie byliśmy zmęczeni jak po maratonie.
Po nocnej regeneracji sił ponownie wyjechaliśmy w nieco dłuższą podróż, tym razem do Centrum Pasterskiego w Koniakowie. Z tej wycieczki bardzo cieszyła się s. Maria i post. Magda, ponieważ kochają góry, a poza tym, były „rzut beretem” od swoich domów rodzinnych. Na miejscu dzieci dosłownie skakały z radości na widok małych owieczek i kóz. Musieliśmy je zostawić, ponieważ przyszedł czas na warsztaty. Rozpoczęły się pokazem wyrobu bundzu i prelekcją o życiu i pracy pasterzy połączoną z degustacją regionalnych serów. Drugi etap zajęć obejmował wykonanie magnesów na lodówkę. Pani prowadząca pokazała jak pracuje się na tradycyjnych sprzętach do obróbki wełny – na starodawnych i współczesnych drewnianych gręplach, wrzecionach, kołowrotkach i motowidłach. Każdy uczestnik samodzielnie przygotował czesankę z wypranego runa owczego za pomocą szczotek do gręplowania. W otrzymanym zestawie edukacyjnym znajdowały się elementy do wycinania i wyklejania wełną magnesu owieczki, z których powstały własnoręcznie wykonane pamiątki z gór.
Po chwili wolnego czasu ruszyliśmy na Ochodzitą. Wejście zajęło nam 15 minut i nie sprawiło żadnych problemów, a panorama Beskidu Śląskiego była urzekająca. W karczmie posililiśmy się, dzieci kupiły pamiątki, mniej lub bardziej potrzebne, a następnie zeszliśmy już do autokaru, aby ruszyć w podróż powrotną.
I tak doszliśmy do ostatniego dnia półkolonii spędzonego w kinie na uroczej bajce „Heidi ratuje rysia”. Fabuła opowiadała o mieszkającej z dziadkiem dziewczynce, tytułowej Heidi, która kochała wszystkie zwierzęta. Kiedy pewnego dnia wraz ze swoim przyjacielem Peterem odnalazła uwięzionego między skałami małego rysia, postanowiła mu pomóc. Zwierzątko wymagało leczenia oraz potrzebowało wrócić do swojej dzikiej rodziny daleko w górach. Bez wiedzy dziadka, Heidi, Peter i niezastąpiony pies rasy bernardyn wzięli na siebie misję uratowania małego przyjaciela. Sprawy się jednak skomplikowały, gdy pewien chciwy biznesmen postanowił wybudować w górach tartak i zastawił pułapki na dzikie zwierzęta. Heidi i Peter musieli więc chronić nie tylko rysia i jego rodzinę, ale także swoją wioskę i ukochaną przez nich naturę. Podobnie jak w poniedziałkowym filmie, zakończenie było szczęśliwe.
W imieniu wszystkich dzieci i rodziców z całego serca dziękujemy ks. Proboszczowi za ciągłe starania, aby półkolonie mogły się odbywać i aby były one darmowe. Dziękujemy wszystkim ofiarodawcom i tym, którzy nie przechodzą obojętnie obok kiermaszów organizowanych przez Dzieci Maryi z rodzicami i zawsze kupują jakiś drobiazg, bo to przecież nic innego jak cegiełki na półkolonie. Dziękujemy też za każdą złotówkę i wkład pracy w organizację festynu parafialnego, z którego całkowity dochód przeznaczony jest na półkolonie.
Nasze podziękowania kierujemy też w stronę Pana Tadeusza Kwapisza i pracowników Piekarni-Cukierni Kwapisz za wielkie serce, pomoc i darmowe bułki oraz drożdżówki dla nas. Dziękujemy także mariankom, które przygotowywały kanapki, wszystkim opiekunom oraz p. Krystianowi Zawadzkiemu za bezpieczny transport. Mamy nadzieję, że dzieci będą miło wspominać wspólnie spędzony czas i już dziś zapraszamy wszystkich Parafian na festyn, a dzieci na zimowe półkolonie, które – jeśli Pan Bóg pozwoli – odbędą się w ferie.
Karolina