Nasi przodkowie, którzy budowali nasz kościół parafialny, postanowili obrać sobie za patrona Święty Krzyż. Już ponad 160 lat miechowicka świątynia, mimo że opadła więcej niż 20 m w dół z powodu szkód górniczych, dumnie wznosi się nad naszą dzielnicą, a my, podobnie jak pokolenia przed nami, spotykamy się w niej właśnie pod krzyżem – znakiem nadziei i zwycięstwa życia nad śmiercią. Odpust parafialny był okazją, żeby na nowo spojrzeć na krzyż i Chrystusa do niego przybitego i obrać Go za swojego Króla i Pana. Wraz z odpustem, dzięki współpracy wielu ludzi, udało nam się zorganizować XIV Charytatywny Festyn Parafialny i mamy dobrą wiadomość dla dzieci – pojedziemy na kolejne półkolonie, bo udało nam się zebrać fundusze na zimowy wypoczynek!
Centralnym punktem odpustu była suma odpustowa, której przewodniczył kaznodzieja tamtego dnia o. Jonasz Pyka OFM, pochodzący z Kamieńca, gdzie obecnie Proboszczem jest dobrze nam znany ks. Marcin Kazanowski. Eucharystię koncelebrowali nasz ks. Proboszcz oraz księża Salezjanie z Helenki, a wzięli w niej udział chórzyści, Dzieci Maryi, ministranci, krwiodawcy, górnicy, dzieci przygotowujące się do I Komunii Św. oraz liczni Parafianie. W przeciwieństwie do ubiegłego roku, kiedy deszcz pokrzyżował nam wszystko co możliwe, po Mszy św. przeszliśmy procesją wokół kościoła z Najświętszym Sakramentem. O godz. 15.00 spotkaliśmy się jeszcze na uroczystych nieszporach, w których tradycyjnie udział wzięli Kapłani pochodzący z naszej parafii, a kazanie wygłosił ks. Łukasz Krawiec.
Nieszpory rozpoczęły festyn, a jako pierwsza wystąpiła Górnicza Orkiestra Dęta Bytom im. Józefa Słodczyka, bez której nie wyobrażamy sobie żadnego festynu. Kapelmistrz porwał nas do wspólnego śpiewu i po całych Miechowicach niosły się tradycyjne biesiadne piosenki. W tym czasie pełną parą działała już gastronomia. Obsługa uwijała się przy zupach, grillu, kawiarence i konkursie charytatywnym, dzieci szalały na dmuchańcach i w Kąciku Malucha. Dla dzieci był także konkurs plastyczny i rywalizacja o IV Rodzinny Puchar Parafialny, który zdobyli Państwo Wójcikowie. Po raz pierwszy festyn poprowadził profesjonalny konferansjer, p. Adam Nowak. Kiedy orkiestra zakończyła koncert na scenie zrobiło się głośno i kolorowo, ponieważ dziarskim krokiem weszły na nią marianki ze swoimi rodzicami, aby przedstawić inscenizację wiersza Juliana Tuwima pt. Lokomotywa. Z kolei pod sceną zatłoczyło się od dzieci, bo w końcu to one były głównymi adresatami tego przedstawienia, choć przecież dorośli bardzo dobrze znają ten wiersz i recytowali go wspólnie z mariankami. Na zakończenie długi pociąg z lokomotywą i kolejarzem na czele (w tych rolach wystąpili nierozłączni na scenie Agnieszka Kapuścińska i Artur Ochryniuk), ruszył między stoły i ławki zabierając do swoich wagonów publiczność. Następnie nadszedł czas na Jezioro Łabędzie w wykonaniu tatusiów marianek, którzy wyrośli nam na parafialne gwiazdy. Publiczność była zachwycona, dlatego nie obyło się bez bisu, do którego dołączył nawet Pan konferansjer. Dobra i pozytywna energia zawsze udziela się wszystkim dokoła. Tymczasem zbliżała się godz. 18.00 czyli czas występu Studia Piosenki 60-tka Uniwersytetu III Wieku. Dziękujemy Seniorom za wyjątkowy koncert. Przypomnieli nam największe hity polskiej muzyki rozrywkowej – bawili się i nucili wszystkie piosenki i dojrzali, i młodzi, i dzieci.
Jeśli ktoś myślał, że tatusiowie marianek poprzestaną na Jeziorze Łabędzim, był w błędzie. Panowie szybciutko zdjęli rajstopy i tiul, a wskoczyli w garnitury, żeby zatańczyć ze swoimi córeczkami. Już od pierwszych nut piosenki „Kiedy jesteś tu” zrobiło się bardzo rzewnie i uroczo. Fani „tatusiowych gwiazd” nie byli zawiedzeni, ponieważ czekał na nich jeszcze jeden występ tej wyjątkowej grupy – skecz pt. Basen. Na scenie zobaczyliśmy kraula, żabkę i skoki do wody, a nade wszystko kilku rewelacyjnych mężczyzn, mających dystans do siebie, potężną dawkę dobrego humoru i ogromne serca otwarte na drugiego człowieka. Panowie, tak trzymać!
Wreszcie, o godz. 20.00, rozpoczął się koncert Pana Jacka Silskiego, który potrafi poderwać do zabawy nawet największego drewniaka. I choć o tej godzinie z nieba kapał już deszcz, bawiliśmy się doskonale, zwłaszcza obsługa grilla, zapominając o całym zmęczeniu, które odczuwaliśmy. Ostatnim punktem programu było losowanie nagród głównych konkursu charytatywnego, a poprzedziło je podziękowanie i pożegnanie naszej kochanej s. Marii i przywitanie równie kochanej s. Jany, która tego dnia złożyła swoje pierwsze śluby zakonne. Gratulujemy wszystkim zwycięzcom.
Pomimo deszczu na końc imprezy, tegoroczny festyn można uznać za udany. Dziękujemy przede wszystkim Panu Bogu, bo to w Jego Imię gromadzimy się i działamy, On nadaje wszystkiemu sens. Dziękujemy ks. Proboszczowi, który ma dar łączenia ludzi i sprawiania, że chce się działać dla tej parafii, za ogromną pracę i trud włożony w organizację. To jest praca na kilka miesięcy przed odpustem, a trzeba pamiętać, że nie zawsze wszystko idzie tak, jakbyśmy tego chcieli. I wreszcie dziękujemy wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób pomogli przy organizacji festynu za Wasze wielkie serce. Jeśli Pan Bóg pozwoli, w przyszłym roku znowu złączymy siły i razem zrobimy coś dobrego.
Karolina