Do Bytomskiego Centrum Wsparcia zawieźliśmy ponad 100 paczek. Sporo. Tylko że tak naprawdę, to więcej dostaliśmy niż daliśmy. Ten dzień zostanie w naszej pamięci na długo, jeśli nie na zawsze. Aż trudno uwierzyć, że w XXI wieku, w sercu Europy, w czasach dobrobytu, są jeszcze ludzie, dla których marzeniem są kredki, bielizna, podstawowe kosmetyki czy szmaciana lalka… Ale to nie ich jedyne marzenie. Największym marzeniem i potrzebą ludzi wszystkich czasów i każdej szerokości geograficznej jest ktoś obok, bo nie ma nic gorszego dla człowieka niż wyciągnięta dłoń, która spotyka się z chłodem pustki…
Przed Adwentem w naszej parafii zrodziła się inicjatywa, aby w ramach corocznej akcji Dar Serca wspomóc konkretne osoby dotknięte kryzysem bezdomności, samotnością i chorobami. Ponieważ już jakiś czas temu ks. Proboszcz objął opieką duchową Bytomskie Centrum Wsparcia, wybór padł na mieszkańców tej placówki. I okazał się strzałem w dziesiątkę. Podopieczni BCW wypisali na kartkach swoje potrzeby i marzenia, niewygórowane, podstawowe, na rzeczy, które my mamy na co dzień i nawet się nad tym nie zastanawiamy. Chętni Parafianie wzięli kartki z listą potrzebnych rzeczy i każdy przygotował paczkę dla konkretnego mieszkańca BCW. Kartki rozeszły się w mgnieniu oka – zdążył ten, kto szybciej dobiegł. Trzeba było nawet robić dodatkowe listy, bo chętnych było tak wielu. Możemy jednak zapewnić, że potrzeby tej placówki są tak wielkie, że żadne z ofiarowanych darów na pewno się nie zmarnuje i trafi do potrzebujących.
Dzień przed wigilią ks. Proboszcz, s. Zofia, s. Maria oraz przedstawiciele marianek i ministrantów pojechali do BCW, aby osobiście wręczyć prezenty. Wszyscy byliśmy podekscytowani, ale też nieco zdenerwowani, żeby wszystko się udało. Obawialiśmy się, żeby przez ludzki błąd nie okazało się, że dla jednej czy drugiej osoby nie ma paczki… Zaczęliśmy od wspólnej modlitwy, odczytania fragmentu Pisma Świętego o Narodzeniu Pana Jezusa i poświęcenia opłatków. S. Zofia przygrywała na gitarze kolędy wprowadzając rodzinny klimat. Podzieliliśmy się opłatkiem. W oczach tych ludzi tak łatwo można dostrzec Pana Jezusa – ze zniekształconą twarzą, schorowanego, samotnego, bezdomnego. Ale On właśnie chowa się za takimi twarzami. Córki jednej z Pań pracujących w BCW przedstawiły krótki program artystyczny – starsza przeczytała opowiadanie o miłości, młodsza z kolei pokazała taniec z szarfą z elementami gimnastyki artystycznej zakończony efektownym wystrzałem konfetti. Taniec bardzo podobał się mieszkańcom BCW, bo jeszcze jak wychodziliśmy było słychać głosy, że był to niesamowity występ. Następnie Pani dyrektor Katarzyna Jaguszewska podziękowała ks. Proboszczowi i naszym Siostrom za całoroczną opiekę i zainteresowanie podopiecznymi BCW, za udzielanie Sakramentów, spotkania, nabożeństwa i wspólną modlitwę. Prosiła też, aby podziękować wszystkim Parafianom za wielką hojność. „Pracuję tu ponad 20 lat i jeszcze nikt nigdy nie pochylił się tak nad nami” – powiedziała. I wreszcie nadeszła ta oczekiwana chwila. Młodzież wnosiła jedną paczkę za drugą. Kiedy mieszkańcy BCW zobaczyli wielkość tych paczek, byli nieco oszołomieni, ale było widać to oczekiwanie i nadzieję, że „może ja także dostanę od kogoś paczkę.” „Zobacz jakie dostałam kredki!”, „Ależ to jest pięknie zapakowane!” – było słychać raz po raz. Nie da się opisać emocji, które towarzyszyły obdarowanym i nam, jako przedstawicielom obdarowujących. Najbardziej rozczuliła mnie Pani, która tuliła pluszowego misia…
Wyjechaliśmy stamtąd pełni wzruszenia i przekonani, że doświadczyliśmy namacalnie Bożego Narodzenia. Dziękujemy wszystkim darczyńcom. Niech sam Pan Bóg będzie dla Was nagrodą.
Karolina