W niedzielę, 8 marca, w ogłoszeniach parafialnych pojawiło się zaproszenie dla marianek i ich rodziców na spotkanie w domu katechetycznym. Wszystko było jakieś tajemnicze, zastanawialiśmy się z jakiej to okazji. Okazało się, że to tatusiowie marianek przygotowali coś dla swoich dużych i małych kobiet z racji ich święta. Pytałyśmy panów czy trzeba im jakoś pomóc – przygotowanie salki na kilkadziesiąt osób wymaga jednak sporego nakładu pracy. Nie chcieli. Poprosili jedynie o ciasta, a o całą resztę zadbali sami. Na stołach były białe obrusy i kwiaty.
Spotkanie rozpoczął ks. Proboszcz mówiąc o roli kobiet w świecie i w Kościele. Opowiedział o obrazie włoskiego mistrza Caravaggia pt. Powrót syna marnotrawnego. Widać na nim ojca, który przytula swoje dziecko. Co ciekawe, jedna dłoń ojca jest kobieca, druga męska. Artysta ukazał w ten sposób prawdę, że Pan Bóg ma cechy zarówno męskie, jak i kobiece. Następnie ojcowie marianek przedstawili przygotowany przez siebie program artystyczny. Celowo nie piszę o co chodzi, ponieważ będzie można przekonać się o tym na festynie. Śmiałyśmy się do łez – panowie uprzyjemnili nam sobotnie popołudnie. Naprawdę nie ma się co dziwić, że nasze marianki potrafią tak pięknie występować, bo mają bardzo utalentowanych rodziców! Po raz kolejny panowie pokazali, że chcą i potrafią, że mają do siebie ogromny dystans, a Dzieci Maryi i ich rodzice z ks. Proboszczem na czele, to jedna wielka rodzina. Po występie każda dziewczynka, dziewczyna i kobieta otrzymała piękną czerwoną różę.
Z całego serca dziękujemy naszym tatusiom, mężom, kolegom, zwłaszcza Piotrkowi Balcerzakowi, Rafałowi Freitagowi, Rysiowi Lewandowskiemu, Arturowi Ochryniukowi, Mariuszowi Rajnike i Danielowi Rosińskiemu za to, że pomyśleli o nas, chcieli zrobić dla nas coś miłego, przygotowali się w konspiracji – niczego się nie domyślałyśmy. Wielką wartością tego spotkania była jeszcze integracja – zarówno samych panów, bo przecież spotykali się na próbach, jak i całej wspólnoty, bo mogliśmy znów spędzić ze sobą dobry czas. Piękne jest to, że mamy siebie – przy ołtarzu, w kościele, przy parafii i poza nią. Dziękujemy także ks. Proboszczowi, który nie tylko wspiera nas we wszystkich przedsięwzięciach, ale zawsze jest ich częścią.
Karolina