Parafia Miechowice. Parafia p.w. Świętego Krzyża w Bytomiu
Reklama
Reklama
Start
ZAPROSZENIA
niedziela, 21 listopada 2021 20:07

 
SCENKI RÓŻAŃCOWE – CZĘŚĆ BOLESNA, 24.10.2021 r.
wtorek, 16 listopada 2021 22:17

Po tajemnicach radosnych i światła przyszła kolej na rozważanie tajemnic bolesnych. To właśnie one najbardziej dotykają tematu cierpienia i grzechu. Może właśnie dlatego przeżywamy je zawsze najgłębiej.

Tajemnice bolesne rozważaliśmy z niezwykłą kobietą, która żyła w XX w. – Hanną Chrzanowską. Z zawodu była pielęgniarką i temu powołaniu poświęciła całe swoje życie. Była twórczynią pielęgniarstwa parafialnego. Przedstawiliśmy jej losy, aby kolejny raz udowodnić, że świętość nie jest dla wybranych, nie jest tylko dla osób duchownych. Każdy świecki człowiek, bez względu na wykonywany zawód i miejsce w hierarchii społeczeństwa może zostać świętym! Postać Hanny Chrzanowskiej idealnie łączy w sobie pozytywne cechy Marii
z Betanii, która siedząc u stóp Jezusa chłonęła Jego obecność i słowa oraz jej siostry Marty, która musiała w tym czasie twardo stąpać po ziemi i zająć się pracą. Hanna zachwycona duchowością i Regułą św. Benedykta realizowała codziennie zawołanie „Módl się i pracuj”, co było jej kluczem do nieba.

Poznaliśmy Hannę jako 12-letnią dziewczynkę, której rodzice wręczyli sporą kwotę pieniędzy z okazji urodzin. Dzięki pomocy mamy Hania wydała te pieniądze na wyprawkę dla ubogiego, chorego chłopca, który nie miał ubrań na wyjście ze szpitala. Dziewczynka z ciocią poszła na oddział i osobiście wręczyła Stasiowi podarunek.

W drugiej scenie Hanna pracowała już jako pielęgniarka, wykładała metodykę pielęgniarstwa w Szkole Instruktorek Pielęgniarstwa. Widzieliśmy jak w ramach praktyki zabrała swoją studentkę do chorej, sparaliżowanej kobiety. Chora siedziała całymi dniami na krześle, oparta brodą o deskę, aby z niego nie spaść. Była to bardzo przejmująca i wzruszająca scena ukazująca upokorzenie chorej kobiety, która nie była w stanie wykonać sama żadnych czynności higienicznych. Kolejna tajemnica to najpierw spotkanie ze współpracownicami, a następnie wizyta u chorego – tym razem mężczyzny bez nogi, którego trawiło robactwo, zarośniętego i śmierdzącego. Hanna pokazała nam, że pod całą tą skorupą brudu i smrodu jest człowiek ze swoją godnością. Po zakończonych zabiegach pielęgnacyjnych mężczyzna uśmiechnął się do niej i ze wzruszeniem podziękował, że nie brzydziła się go dotknąć i doprowadzić jego ciało do porządku. Poprosił też o kapłana, bo chciał się wyspowiadać po wielu latach.

Tajemnica czwarta to historia alkoholiczki, którą opiekowała się Hanna. Nasza bohaterka zastała ją w melinie zanieczyszczonej odchodami i kompletnie pijaną. I tej kobiecie nie odmówiła swojego miłosierdzia. Z Hanną pożegnaliśmy się u progu wieczności, kiedy odchodziła do Domu Ojca. Był to moment kiedy ta, która całe życie służyła drugiemu człowiekowi, sama potrzebowała opieki, czułości i pielęgnacji.

Po śmierci Hanny kard. Karol Wojtyła przeczytał list, który zostawiła na wypadek swojego odejścia. Prosiła przyszłego wówczas Papieża, aby powiedział jej współpracownikom, że jej śmierć nie może osłabić ich zapału do pracy z chorymi. Hanna wyznała też w liście, że wiele lat wcześniej, u progu pracy pielęgniarskiej świadomie zrezygnowała z miłości jej ukochanego, aby w pełni, jako osoba samotna poświęcić się Bogu w służbie chorym. I ją, i tego mężczyznę, kosztowało to wiele cierpienia.

Podczas nabożeństwa nie zabrakło oczywiście scenek biblijnych w wykonaniu naszych dzieci. Najmłodsi tradycyjnie przewodniczyli modlitwie różańcowej. Dziękujemy za dotychczasowe zaangażowanie w przygotowanie tych niezwykłych październikowych nabożeństw. Dziękujemy także Parafianom za liczny udział.

 
PARAFIALNY DZIEŃ CHOREGO, 23.10.2021
czwartek, 11 listopada 2021 13:13

Niejednokrotnie słyszymy i sami powtarzamy stwierdzenie „starość nie udała się Panu Bogu”. Zapewne Pan Bóg ma na ten temat inne zdanie, bo jest od nas nieskończenie mądrzejszy i jest samą Miłością w przeciwieństwie do nas, którzy – choć stworzeni na obraz i podobieństwo Boże – skażeni jesteśmy grzechem. Chorzy, starsi, samotni ludzie powinni być otoczeni opieką, ale niestety nie zawsze tak jest. W praktyce okazuje się, że nawet ci, którzy wychowali kilkoro dzieci, starość spędzają sami, zapomniani przez wszystkich, w czterech ścianach, sam na sam ze swoim cierpieniem przyjmującym wiele twarzy. Być może to nie przypadek, że w niedzielę po Dniu Chorego przeżywaliśmy tajemnice bolesne różańca świętego poznając życie bł. Hanny Chrzanowskiej, która całkowicie poświęciła się ludziom zepchniętym na margines i zapomnianym. Taki weekend w parafii poświęcony tematyce choroby, cierpienia i starości powinien nam dać do myślenia czy w naszej rodzinie nie ma kogoś kto potrzebuje konkretnej pomocy albo po prostu obecności. Czasami mogą to być najbliżsi – mama lub tata.

Matka Kościół, a więc i nasza parafia pamięta o chorych, dlatego ks. Proboszcz wraz z parafialnym kołem Caritas skierowali do nich zaproszenie na Mszę św. i poczęstunek w domu katechetycznym. W sobotę, 23 października o godz. 13.00, odprawiono Eucharystię oraz udzielono Sakramentu Namaszczenia Chorych. Z ambony padło wiele krzepiących słów. Ta modlitwa była dla naszych chorych i starszych Parafian jak Góra Tabor – spotkanie twarzą w twarz z majestatem Jezusa. Miała za zadanie umocnić wiarę cierpiących po to, aby po powrocie do domu mieli duchowe i fizyczne siły do spotkania z Jezusem na innej górze – Golgocie.

Po Mszy św. zaprosiliśmy naszych Gości do domu katechetycznego. Młodzieżowa grupa teatralna przedstawiła pantomimę o św. Józefie, a Panie z Caritasu przygotowały kawę i ciasto. O 15.00, w Godzinę Miłosierdzia, wspólnie dziękowaliśmy Bogu za mękę i śmierć Jego Syna. Chcieliśmy towarzyszyć Mu w konaniu, dlatego na zakończenie pomodliliśmy się koronką do Bożego Miłosierdzia.

Dziękujemy samemu Bogu, że pozwolił nam kolejny raz spotkać się z naszymi drogimi seniorami, Kapłanom za Sakramenty, krzepiące słowo i obecność, Gościom za przybycie i wszystkim zaangażowanym w przygotowanie spotkania za wszelką pomoc.

 
SCENKI RÓŻAŃCOWE – CZĘŚĆ ŚWIATŁA, 17.10.2021 r.
czwartek, 04 listopada 2021 21:07

Kiedy w 2018 roku wpadła mi w ręce książka o św. Elżbiecie od Trójcy Świętej – Elżbiecie Catez nie myślałam, że powstaną o niej aż trzy części scenek różańcowych. I tak, w 2018 roku zobaczyliśmy jak wyglądało dzieciństwo Bietki (Elżbieta była tak nazywana przez rodzinę). Rok później przeżywaliśmy wydarzenia z okresu jej wczesnej młodości, a w tym roku rozważaliśmy tajemnice światła przyglądając się ostatniemu etapowi jej życia.

W tajemnicy „Chrzest Pana Jezusa w Jordanie” przekonaliśmy się jak wyglądał pierwszy dzień Bietki w klasztorze. Widzieliśmy jak Elżbieta przyjmuje kolejne wyrzeczenia bez słowa skargi i przystosowuje się do surowej Reguły Karmelu. Druga scena pokazała pokorę i posłuszeństwo naszej bohaterki – jedne z jej licznych cnót. W kolejnej tajemnicy towarzyszyliśmy Elżbiecie w pięknym dniu jej obłóczyn czyli przywdziania karmelitańskiego habitu
i szkaplerza oraz przyjęciu nowego imienia. Bietka ubrana w satynową suknię ślubną szła do ołtarza z płonącą świecą, aby potwierdzić chęć całkowitego oddania się Bogu. Na­stępnie byliśmy świadkami strasznej choroby Elżbiety i jednocześnie jej ogromnego heroizmu w znoszeniu wszelkich cierpień. Za serce chwytał widok 26-letniej s. Elżbiety, która o lasce, z wielkim trudem szła do kaplicy, aby oddać Mu swoje cierpienie. Jej słowa: „W nocy tak cierpiałam, że rozumiałam, dlaczego ludzie popełniają samobójstwo” ukazują ogrom jej męczeństwa. Jednak zaraz potem dodała: „Ale nie tak cierpi karmelitanka” i udowodniła, że z Bogiem nawet największa ludzka słabość jest do zniesienia. W piątej scenie przedstawiającej śmierć tej świętej kobiety usłyszeliśmy jej ostatnie słowa „Idę do Światła, do Miłości, do Życia”.

Święta Elżbieta od Trójcy Świętej była wielką Świętą. Niech Bóg będzie uwielbiony za życie tej niezwykłej zakonnicy. Zachęcam czytelników Głosu Krzyża, aby sięgnąć po jej biografię. Jestem przekonana, że nikt nie pozostanie obojętny wobec duchowych darów, które Elżbieta otrzymała od dobrego Boga. Naprawdę, warto ją poznać.

Dziękujemy wszystkim zaangażowanym w przygotowanie nabożeństwa, a więc Kapłanom, młodzieży, dzieciom, rodzicom, organiście, p. Jackowi, Siostrom Karmelitankom z katowickiego Karmelu za wypożyczenie habitów oraz wszystkim, którzy pomogli skompletować nam niezbędne rekwizyty.

 
DZIEŃ PAPIESKI, 10.10.2021 r.
czwartek, 04 listopada 2021 21:03

Już dwudziesty pierwszy raz obchodziliśmy w naszej Ojczyźnie Dzień Papieski. Jego obchody upamiętniają naszego wielkiego Rodaka św. Jana Pawła II. Dni poświęcone temu wielkiemu Świętemu były już obchodzone za jego życia, kilka lat przed śmiercią. Wiąże się z nimi pamięć o Papieżu i jego nauczaniu, a także wsparcie wykształcenia młodzieży z ubogich rodzin. To wsparcie nazywamy Dziełem Nowego Tysiąclecia. Jest to bardzo ciekawa inicjatywa promująca zdolną młodzież, która pragnie w duchu ewangelicznych wartości kształtować swoje życie. W obchody Dnia Papieskiego włączyła się także nasza parafia. W sprawowanych Mszach Świętych pamiętaliśmy o świętym Janie Pawle II i w sposób szczególny przywoływaliśmy jego wstawiennictwa. Po Eucharystii młodzież z Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży z naszej parafii sprzedawała bardzo smaczne kremówki przywiezione z Wadowic - rodzinnego miasta świętego Papieża. Kremówki słynne są nie tylko w Wadowicach, ale i w całej Polsce, gdyż sam Jan Paweł II w jednym z przemówień wspominając swoją młodość powiedział, że po maturze chodził ze swoimi przyjaciółmi na kremówki. W ten sposób ciastka stały się niejako wizytówką Wadowic.

O godz. 17.00 zebraliśmy się w kościele na nabożeństwie różańcowym przygotowanym przez ks. Proboszcza i młodzieżową grupę teatralną. Przeżywaliśmy je oczywiście ze św. Janem Pawłem II, ale także ze św. Józefem, ponieważ ciągle jeszcze trwa Rok Jubileuszowy ku jego czci. Młodzież przedstawiła pantomimę przedstawiającą zaręczyny Józefa z Maryją, niepewność Józefa dotyczącą błogosławionego stanu jego małżonki, trudności w drodze do Betlejem, narodziny Jezusa, życie Św. Rodziny w Nazarecie oraz śmierć Józefa. Po każdej scenie wysłuchaliśmy fragmentu nauczania św. Jana Pawła II, m.in. o ochronie życia poczętego i przyjęciu go przez małżonków, męstwie św. Józefa, katolickim wychowaniu dzieci, czystości serca i znaczeniu ludzkiego cierpienia. Na koniec wróciliśmy wspomnieniami do dnia śmierci Papieża oglądając scenę z filmu „Karol - Papież, który pozostał człowiekiem”. Po wysłuchaniu nauczania naszego Rodaka rozważaliśmy kolejne dziesiątki różańca św., a modlitwie przewodniczyły dzieci.

Niedziela Papieska w naszej parafii przebiegała w atmosferze radości tym bardziej, że młodzież z uśmiechem zaangażowała się w sprzedaż kremówek, a słońce przyświecało nam z wysoka. Zbiórka do puszek, która odbyła się przed kościołem, została przeznaczona na szczytny cel wsparcia zdolnej młodzieży, o czym mowa powyżej. Jednak Dzień Papieski ma nas przede wszystkim umocnić w tym, aby żyć tak jak nauczał Papież. Nie możemy zatrzymać się na tkliwych wspomnieniach i kremówkach. Przypominamy także, że w naszej parafii mamy relikwie Jana Pawła II, a każdego 16. dnia miesiąca nabożeństwo ku jego czci. Kochani, przychodźcie do Papieża, proście go o pomoc we wszystkich potrzebach. On jest pośród nas i modlitwą wspiera nas u Bożego tronu.

Dziękujemy wszystkim zaangażowanym w obchody Dnia Papieskiego.

 
SCENKI RÓŻAŃCOWE – CZĘŚĆ RADOSNA, 03.10.2021 r.
czwartek, 04 listopada 2021 20:58

Podczas swego pontyfikatu papież Benedykt XVI zachęcał młodzież do poznawania życiorysów Świętych. Oni mogą nas wiele nauczyć. Moim ulubionym stwierdzeniem na ich temat jest zdanie wyjęte z biografii o. Maksymiliana Kolbego: „Święci nie rodzą się w aureoli.” Świętość nie jest nikomu dana, świętość zdobywa się codziennością. Kilkanaście lat temu powstała w naszej parafii idea przedstawiania życia ludzi świętych i błogosławionych za pomocą różańca. Przekonaliśmy się wówczas, że różaniec to także nasze radości, blaski, smutki i chwała. Tegoroczną część radosną przeżywaliśmy ze Służebnicą Bożą s. Łucją od Jezusa i Niepokalanego Serca Maryi. Była to kontynuacja ubiegłorocznych scen, w których poznaliśmy życie Pastuszków z Fatimy, którym objawiła się Matka Boża.

Łucję spotkaliśmy w tym roku po śmierci ukochanych kuzynów – Hiacynty i Franciszka. Decyzją biskupa dziewczynka wyjechała do internatu prowadzonego przez Siostry Doroteuszki w Porto. Towarzyszyliśmy jej w wielkich wewnętrznych zmaganiach. Łucja miała 13 lat i stanęła przed perspektywą rozstania z mamą i całą rodziną. Z pomocą przyszła jej Piękna Pani, która utwierdziła dziewczynkę, że taka jest wola Boża. Następnie Łucja wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Św. Doroty. Będąc już w zakonie przeżyła kolejne odwiedziny z nieba. Ujrzała Matkę Bożą i Dzieciątko Jezus, od których otrzymała misję rozpowszechnienia na cały świat nabożeństwa pięciu pierwszych sobót miesiąca. Nabożeństwo to ma być wynagrodzeniem za grzechy popełnione przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi. Ostatnia scena ukazała nam historię pewnego komunisty, który dzięki s. Łucji wraz z żoną po wielu latach przystąpił do spowiedzi i Komunii św. Fragment życia Pastuszki fatimskiej przedstawiła nam młodzieżowa grupa teatralna przygotowana do występu przez ks. Proboszcza.

Każdą scenę z życia s. Łucji poprzedzała pantomima dziecięca przedstawiająca wydarzenia biblijne z radosnej części różańca. Dziecięca grupa teatralna ćwiczyła pod czujnym okiem ks. Tomasza. Mali aktorzy z przejęciem odgrywali swoje role. Gratulujemy im odwagi i talentu.

Z kolei modlitwie różańcowej przewodniczyły dzieci ze Szkoły Podstawowej i przedszkola. Dla niektórych był to debiut przy mikrofonie. Najmłodszymi zaopiekował się ks. Michał z dwiema Paniami Agnieszkami.

S. Łucja nauczyła nas tamtej niedzieli m.in. odwagi w pełnieniu Bożej woli. Udowodniła, że pomimo cierpienia, które często jej towarzyszyło nic nie zakłóciło pokoju serca, a ten może dać tylko Bóg. Siostro Łucjo, módl się za nami, abyśmy wiernie wypełniali swoje obowiązki i tym wynagradzali Sercom Jezusa i Maryi za wszystkie grzechy, którymi są obrażane.

 
PIELGRZYMKA DO CZĘSTOCHOWY, 02.10.2021
czwartek, 04 listopada 2021 20:52

Dnia 2 października br. spod kościoła parafialnego Krzyża Świętego grupa parafian w różnym wieku wyjechała na tradycyjną miechowicką pielgrzymkę do Częstochowy, aby na „narodowym ołtarzu” przez ręce Czarnej Madonny złożyć dobremu Panu Bogu swoje własne intencje, ale i tych, którzy o modlitwę nas prosili.

Wyjechaliśmy o godz. 8.10 kiedy zaczął świtać nowy, sobotni dzień. Wszystkich uczestników było 56 osób. Byli seniorzy, babcie i dziadkowie, rodzice i osoby żyjące samotnie, była także z nami Siostra Elżbietanka, ale wielką radością była przede wszystkim obecność dzieci i młodzieży. Opiekę duchową nad całością na prośbę ks. Proboszcza objął ks. Tomasz Wieczorek, który od 26 sierpnia został mianowany Wikariuszem w naszej parafii.

Częstochowa powitała pielgrzymów słoneczną pogodą choć było też odczuwalne rześkie, jesienne powietrze. Około godz. 10.00 byliśmy na miejscu. Z parkingu skierowaliśmy się do Jasnogórskiego Klasztoru. Chwila zachwytu i radości zagościła w sercach wszystkich kiedy wiedzieliśmy, że jesteśmy tak blisko Gospodyni tego świętego miejsca – Matki Bożej, Czarnej Madonny.

Podczas naszego pobytu na Jasnej Górze mieliśmy możliwość uczestniczenia w wielu pięknych wydarzeniach. Pierwszym z nich była Droga Krzyżowa na jasnogórskich wałach. Przechodząc od stacji do stacji, modląc się rozważaliśmy Mękę naszego Pana Jezusa Chrystusa, wsłuchiwaliśmy się w rozważania i w wypominkach pamiętaliśmy o naszych zmarłych, którzy są nam tak bliscy. Następnie mieliśmy czas na modlitwę prywatną, ale w związku z tym, że Jasna Góra nazywana jest Narodowym Konfesjonałem, był również czas na sakrament pokuty i pojednania.

O godz. 12.00 w Kaplicy Różańcowej została odprawiona Msza św., której przewodniczył ks. Tomasz. W czasie kazania, które głosił przypomniał nam wszystkim o tym, że trzeba być jak dziecko i ufnie oddać się w ręce Jezusa słuchając też tego o co prosiła Maryja w słowach „Uczyńcie wszystko co mówi do Was mój Syn.” Na zakończenie Eucharystii wspólnie zaśpiewaliśmy „Madonno, Czarna Madonno, jak dobrze Twym dzieckiem być…” Naszej modlitwie towarzyszył sztandar Dzieci Maryi, które są dla nas pięknym znakiem zaufania Matce Bożej.

Czas wolny po Eucharystii każdy mógł spędzić po swojemu, jedni udali się na modlitwę, inni poszli pokrzepić swe ciało dobrą kawą albo obiadem, a jeszcze inni, szczególnie młodzi, mieli ogromną ochotę podziwiania widoku z wieży klasztoru.

Na zakończenie, o godzinie 15.00, udaliśmy się do Doliny Miłosierdzia. Tam, zebrani w pięknym kościele wśród wielu pielgrzymów, także i z naszej sąsiedniej parafii Bożego Ciała, odmówiliśmy przed Najświętszym Sakramentem Koronkę do Bożego Miłosierdzia ufnie powtarzając MIEJ MIŁOSIERDZIE DLA NAS I CAŁEGO ŚWIATA!!! Po zakończeniu modlitwy zrobiliśmy wspólne zdjęcie, a ponieważ czas nieubłaganie płynął, choć trochę szkoda było opuszczać Jasną Górę, zbudowani wiarą udaliśmy się w drogę powrotną do naszych domów.

Dziękujemy ks. Proboszczowi za zorganizowanie po raz kolejny pielgrzymki na Jasną Górę, która jest wpisana w tradycję naszej parafii, dziękujemy kustoszom miejsca O. Paulinom, panu kierowcy za bezpieczną podróż, wszystkim pielgrzymom, a nade wszystko DOBREMU BOGU i MATCE BOŻEJ za ich nieustanną opiekę nad nami i naszą rodziną parafialną.

Dziękujemy także ks. Tomaszowi za duchową opiekę nad nami, wspólną modlitwę i dobre słowo.

 
PIELGRZYMKA NASZEJ PARAFII DO KOŚCIOŁA JUBILEUSZOWEGO W BOBRKU, 25.09.2021 r.
czwartek, 04 listopada 2021 20:42

Trwamy w obchodach Roku Jubileuszowego ku czci św. Józefa. Z tej okazji podjęto różne inicjatywy m.in. parafialne, np. marcowe nabożeństwa do św. Józefa oraz dekanalne, takie jak pielgrzymki poszczególnych parafii do kościoła jubileuszowego pw. Świętej Rodziny w Bytomiu Bobrku. Wybraliśmy się tam 25 września.

Na miejscu przywitał nas tamtejszy Proboszcz ks. Dariusz Pietraś. Przypomniał, że nasze kościoły są ze sobą powiązane, ponieważ parafia Świętej Rodziny została wyodrębniona z naszej parafii, a budowniczym świątyni w Bobrku był nasz Proboszcz ks. Jan Kuboth. W tym miejscu warto przypomnieć anegdotę z czasów budowy. Kiedy ks. Jan Kuboth prosił wpływowego hrabiego o miejsce pod budowę nowego kościoła, ten odpowiedział, że nie zgadza się na zagospodarowanie terenu, ponieważ wiąże się to ze stratami finansowymi. Otóż w przypadku postawienia świątyni nie będzie możliwa eksploatacja węgla w tym miejscu ze względu na konieczność pozostawienia filara ochronnego. Ks. Kuboth wysłuchał argumentów sędziwego już hrabiego, po czym z niezwykłą powagą odrzekł „Pan hrabia jest już w podeszłym wieku. Kiedy Pan umrze może okazać się, że Pan nie miał miejsca na nowy kościół w Bobrku, to i dla Pana nie ma miejsca w niebie.” Jak widać, hrabia wziął sobie te słowa do serca i teraz mieszkańcy tej części Bytomia mają swoje miejsce modlitwy.

Pielgrzymka rozpoczęła się pantomimą o św. Józefie w wykonaniu młodzieżowej grupy teatralnej. Następnie ks. Tomasz poprowadził adorację Najświętszego Sakramentu, a ks. Proboszcz z ks. Michałem spowiadali. O godz. 12.00 rozpoczęła się Msza św. koncelebrowana przez ks. Proboszcza i ks. Tomasza z udziałem naszych wiernych, Dzieci Maryi, ministrantów, organisty i p. Jacka, który zagrał kilka utworów na skrzypcach. Modliliśmy się za całą wspólnotę parafialną, a także prosiliśmy dobrego Boga o zdrowie dla naszego parafianina ks. Mariana Krojenki, który uległ poważnemu wypadkowi. W kazaniu ks. Proboszcz mówił m.in. o tym, że nie wystarczy powiedzieć „wierzę”, ale trzeba być człowiekiem czynu na wzór św. Józefa. Po Eucharystii zrobiliśmy wspólne pamiątkowe zdjęcie i wróciliśmy do Miechowic. Oby to sobotnie spotkanie z Jezusem Eucharystycznym i św. Józefem przyniosło błogosławione owoce.

 
NOCNA PIESZA PIELGRZYMKA MŁODZIEŻY DO RUD RACIBORSKICH, 17/18.09.2021
czwartek, 04 listopada 2021 20:32

Noc…. Czym jest noc??? To niezwykła część doby, podarowanej nam przez Boga. I choć noc często kojarzy się ze snem, odpoczynkiem, to w tych nocnych godzinach tak wiele się dzieje…

Bo to właśnie nocą najczęściej:

- wracasz do wspomnień,

- myślisz o przyszłości,

- obiecujesz sobie, że jutro zrobisz wszystko o czym dziś zapomniałeś,

- żałujesz tego czego nie zrobiłeś, albo zrobiłeś źle.

Noc to taki czas, gdzie często płaczą ludzie, którym w dzień uśmiech nie znika z twarzy. W naszej diecezji gliwickiej mamy też taką jedną wyjątkową noc, która definiuje się trudem młodych ludzi pielgrzymujących do Pokornej Matki Bożej w Rudach. I tej właśnie wrześniowej nocy niejeden młody człowiek staje jak Nikodem przed Jezusem, by z Nim rozmawiać. Tegoroczna pielgrzymka miała miejsce 17/18 września. O godzinie 23.00 w Gliwickiej Katedrze św. Ap. Piotra i Pawła zebrała się pokaźna liczba młodych ludzi wraz z kapłanami i siostrami zakonnymi, by upaść na kolana przed Jezusem i następnie z Jego pomocą podjąć trud pielgrzymki do Matki Pokornej. Wśród tych młodych odważnych ludzi był i nasz parafianin Heniek, który jako jedyny z naszej młodzieży postanowił podjąć wielki trud spotkania w drodze Jezusa. Hasłem tegorocznej pielgrzymki były słowa z Ewangelii, które zachęcają, byśmy byli światłem dla świata, dziś tak bardzo potrzebującego Bożego blasku. Po całonocnym trudzie, ok. godz. 8.00 Młodzieżowa XV nocna pielgrzymka dotarła do rudzkiej Bazyliki, gdzie Eucharystii u celu wędrówki przewodniczył bp Andrzej Iwanecki. W homilii zachęcał, by opowiedzieć Matce Bożej o swoich najważniejszych sprawach i przekonywał, że „Maryja zanosi nasze sprawy do Syna, przed majestat Boga samego”, a „w zamian otrzymujemy to, czego potrzebujemy – siły do życia, wewnętrzną moc, umocnienie ducha, nadzieję, której świat dać nie może, a która ma swoje korzenie w samym Bogu, mądrość, która od Ducha pochodzi". Ks. Sebastian Śliwiński, kustosz i Proboszcz Bazyliki zauważył, że to pierwsza pielgrzymka od wielu lat, kiedy to Pan Bóg oszczędził młodych ludzi od deszczu i sprawił, że wszyscy suchą nogą dotarli do celu. Wielką radością ks. Biskupa był też fakt obecności wielu kapłanów. Z naszej wspólnoty wraz z Henrykiem w pielgrzymce brał udział ks. Tomasz, który zarazem jest odpowiedzialnym za trasy pieszych pielgrzymek diecezjalnych. Z całego serca należą się podziękowania dla organizatorów tego wydarzenia, dla księży i wspólnot, które w nocy dały schronienie i ciepłe napoje w czasie postojów młodzieży. Jednak szczególnie, my miechowiczanie, powinniśmy podziękować naszemu lektorowi Heńkowi, który wziął do swojego serca intencję modlitwy za naszą rodzinę parafialną i zaniósł ją na swoich nogach przed oblicze Matki Bożej Pokornej.

 
NABOŻEŃSTWO FATIMSKIE Z PROCESJĄ, 13.09.2021
czwartek, 04 listopada 2021 20:25

13-go dnia każdego miesiąca, od maja do października, w wielu świątyniach odbywają się nabożeństwa fatimskie. Także i u nas, w parafii Krzyża Świętego w środę, 13 października o godz. 18.00, odbyła się Eucharystia na rozpoczęcie ostatniego już w tym roku nabożeństwa fatimskiego z procesją. Jak wszyscy wiemy, nabożeństwo fatimskie nawiązuje do objawień Matki Bożej w Fatimie. Jest odpowiedzią na dwa wezwania Maryi: do modlitwy różańcowej i do czynienia pokuty za grzeszników.

Przypomnijmy sobie jak wyglądało spotkanie Pastuszków z Piękną Panią, 13 października 1917 r.

W Cova da Iria zgromadziło się około 70 tysięcy ludzi. Ani brak reakcji duchowieństwa, ani groźby władz świeckich, ani daleka droga, nie powstrzymała ludzi od przybycia do miejsca wyznaczonego przez Maryję. W ostatniej chwili matka Łucji zadecydowała: „Idę i ja. Jeżeli moja córka ma zginąć, niech i ja zginę z nią razem”.

Padał ulewny deszcz, wszędzie były kałuże i błoto. Dzieci z trudem torowały sobie drogę wśród tłumu. Podobnie jak i poprzedniego miesiąca, rozgrywały się wokół wzruszające sceny. Nawet błoto nie przeszkadzało ludziom klękać i w pokornej postawie błagać Pastuszków o wstawiennictwo u Matki Najświętszej. Kiedy wizjonerzy przybyli do skalnego dębu, Łucja pod wpływem wewnętrznego natchnienia poprosiła ludzi o zamknięcie parasoli i o odmówienie różańca. Niedługo potem dzieci zobaczyły światło i Maryja ukazała się na dębie.

- Czego Pani ode mnie żąda? - jak zwykle rozpoczęła rozmowę Łucja.

- Chcę, aby zbudowano tu kaplicę na moją cześć. Jestem Matką Bożą Różańcową. Trzeba w dalszym ciągu codziennie odmawiać różaniec. Wojna się skończy i żołnierze powrócą wkrótce do domu.

- Miałam Panią prosić o wiele rzeczy. O uzdrowienie kilku chorych, o nawrócenie grzeszników…

- Jednych uzdrowię, innych nie. Muszą się poprawić. Niech proszą Boga o przebaczenie swoich grzechów. Ze smutnym wyrazem twarzy Matka Najświętsza dodała:

- Niech ludzie już dłużej nie obrażają Boga grzechami, już i tak został bardzo obrażony.

I wtedy właśnie Maryja rozchyliła ręce promieniujące blaskiem słonecznym. Gdy się unosiła, Jej własny blask odbijał się wyraźnie od słońca. Wspominając to wydarzenie, Łucja napisała później:

„Oto powód, dlaczego zawołałam, aby ludzie spojrzeli na słońce. Nie było moim zamiarem zwrócenie uwagi pielgrzymów w tym kierunku, gdyż nie zdawałam sobie sprawy z ich obecności. Zrobiłam to jedynie pod wpływem wewnętrznego impulsu, który mnie do tego zmusił. Kiedy nasza Pani zniknęła w nieskończonej odległości firmamentu, zobaczyliśmy po stronie słońca św. Józefa z Dzieciątkiem Jezus i Matkę Bożą w bieli oraz w niebieskim płaszczu. Zdawało się, że św. Józef z Dzieciątkiem błogosławi świat ruchami ręki na kształt krzyża. Krótko potem ta wizja zniknęła i zobaczyliśmy Pana Jezusa z Matką Najświętszą. Miałam wrażenie, że jeszcze widziałam Matkę Boską Karmelitańską.”

Chmury rozstąpiły się, a na niebie ukazało się wspaniałe słoń­ce. Wyglądało ono jak srebrny dysk. Można było na nie bez trudu patrzeć, bo zupełnie nie raziło swym blaskiem. Wyglądało jak śnieżna kula obracająca się wokół własnej osi. Potem słońce oderwało się od nieba i zygzakami zaczęło spadać na ziemię. Czasami słońce otaczały krwistoczerwone promienie, to znowu miało ono aureolę żółtą lub purpurową. Wydawało się, że wiruje z ogromną szybkością, że oderwie się od nieboskłonu i runie na ziemię, spalając ją swoimi promieniami.

Ludzie sądzili, że zbliża się koniec świata, padli na kolana i błagali Boga o wybaczenie grzechów. Ci, którzy przybyli, aby ośmieszyć objawienia i żeby – jak mówili – „położyć kres tej farsie rozgrywającej się w Cova da Iria”, uwierzyli. Matka Boża uczyniła zapowiedziany cud, „aby inni też mogli uwierzyć".

Św. Jan Paweł II w Fatimie w 1982 r. mówił: „Wezwanie Maryi nie jest jednorazowe. Jest otwarte ku coraz nowym pokoleniom. Ku coraz nowym znakom czasu. Trzeba do niego wciąż powracać. Podejmować je wciąż na nowo.”

Dlatego też po odprawieniu przez naszego ks. Proboszcza i ks. Michała Mszy świętej wieczornej, w procesji ze świecami i figurą Matki Bożej wyruszyliśmy ulicami naszej parafii z modlitwą różańcową i pieśniami na ustach do pomnika Trudu Górniczego, by w ten sposób modlić się o łaski i nawrócenie dla nas i wszystkich mieszkańców naszej dzielnicy. Nabożeństwo fatimskie uczy nas codziennego trwania w zjednoczeniu z Chrystusem, poprzez stanie przy Sercu Maryi. Ona ogarnia nas swoim Niepokalanym Sercem i uczy żyć tym, czego pragnie od nas Bóg. Dlatego pozostańmy wierni modlitwie różańcowej, do której wzywa Maryja. Wszystkim, którzy brali udział w tegorocznych nabożeństwach z serca dziękujemy.

 
«pierwszapoprzednia12345678910następnaostatnia»

Strona 1 z 76